Trafił do mnie uszkodzony. Usterka byłaby łatwa do znalezienia, gdybym nie słuchał właściciela, który niby sam już wszystko sprawdził. W każdym razie po uporaniu się z problemami, uruchomieniu i regulacji nagle, ot tak sobie, po kolejnym załączeniu utknął w stanie „protect”. Pierwsze co przyszło mi do głowy, to że musiałem coś trącić, może jakiś kabelek wziął i sobie odpadł (jest na to podatny ten sprzęt), ale analiza wydarzeń nie wskazywała na moją sprawczość. No cóż, stary jest, trzeba szukać, pomyślałem. I tak jak umarł, tak się znienacka uruchomił.
Po zmarnowaniu niemałej ilości czasu stanęło na tym, że ze wzmacniaczem jest wszystko w porządku, problemem jest sam układ zabezpieczenia HA12002. Dla potomnych – należało go włączyć, wyłączyć, znowu włączyć, poczekać trochę dłużej i wtedy zaskakiwał. Jak już raz zaskoczył, chodził danego dnia bez zarzutu, do następnego. Zająłem się więc analizą stanów na poszczególnych nóżkach i w istocie układ nie zachowywał się prawidłowo. Szukałem w sieci i znalazłem innego typa, który użerał się z Sansui, z tym samym zabezpieczeniem. W jego przypadku pomogło sterowanie znacznie wyższym prądem, ale u niego pierwotnie w ogóle nie przełączał się w stan pracy. Generalnie znalazłem kilka wątków sugerujących, że te układy są wadliwe albo chociaż jakaś ich partia. Co ciekawe, szybko zniknęły z następnych konstrukcji wielu firm, więc coś jest na rzeczy.
Na rynku wtórnym te układy chodzą w chorych cenach, a do tego i tak nie ma pewności, że nie będzie problemu. Tu właściciel wpadł na wspaniały pomysł, żeby zastąpić go tanim i dostępnym uPC1237. Potniemy ścieżki, zrobimy ruski tuning i będzie super.
Jak już minął mi pierwszy szok, postanowiłem przeanalizować taki wariant i okazało się, że na upartego jest to wykonalne. Tak zrodziła się koncepcja płytki-konwertera. Na zdjęciu poniżej są dodatkowe diody zenera do zbijania napięcia zasilania, ale ostatecznie obyło się bez nich. W samym wzmacniaczu nie trzeba niczego ciąć ani dospawać – żadnych nieodwracalnych zmian. Wystarczy odwrócić polaryzację diody, kondensatora, zmienić wartość rezystora… Generalnie bez użycia mózgu nie da rady. Ważne, że działa świetnie, transplantacja się powiodła i ewentualny serwis w przyszłości nie będzie uciążliwy w tym zakresie.




Brak możliwości komentowania.