Harman Kardon HK680. Oryginalny.

Wrażliwym zalecam zamknięcie okna, miejscami może być mocno.

Wraz z upływającym czasem i kolejnymi dziwnymi doświadczeniami człowiek się radykalizuje. Naturalnie czuje potrzebę stawienia oporu idiotom. Do czasu zmęczenia materiału, rzecz jasna.

Trafił do mnie kolejny egzemplarz HK680 i znowu to samo. Przy próbie sprzedaży kretyńskie pytania typu:

-czy brzmi po serwisie jak oryginał?

-czy ma Pan niegrzebany?

-czy tranzystory są oryginalne w „końcówce”?

-czy obiera ziemniaki?

Jasne, są tacy, co szukają tanio dla siebie, doprowadzą sprzęt do porządku we własnym zakresie i preferują stan fabryczny. Bo taniej, bo odpada ryzyko, że jakiś przygłup narobił szkód. Z tym ostatnim zresztą różnie bywa, gdyż bez ingerencji i tak można wewnątrz zastać niespodzianki. Chęć zysku, która motywuje złomiarzy do działania generuje wszelkiej maści eufemizmy i neologizmy, by wady obrócić w zalety. Jak można uważać, że 30 letnia część, nietrzymająca parametrów to obiekt pożądania? Ano można. Do rzeczy.

Prawie wszystkie rezystory bezpiecznikowe mocno poza tolerancją. Rekordzista odpłynął ponad 30%. Dla niewtajemniczonych, istnieje w stopniu wejściowym coś takiego jak para różnicowa, z ang. long tail pair. W naszym przykładzie rozpatrzmy rezystory R412, R414 w kolektorach tych tranzystorów (Q402, Q404). Z całym tym układem jest taki bajer, że musi on być symetryczny. Jeżeli oba tranzystory czy rezystory odpłyną trochę w jedną, czy drugą stronę, to jeszcze pół biedy, tak długo jak odchylenie jest takie samo i w tę samą stronę. A nie jest! To będzie działać i nazywać się „oryginalny, 100% sprawny, po przeglądzie”. Nie wiem co patrzenie ma zmienić, kiedy to zwyczajnie trzeba wyrzucić na śmietnik. Jak by tego było mało, istnieje w tym miejscu pułapka. Otóż asymetria w tym obwodzie ma tendencję to produkowania parzystych harmonicznych, głównie drugiej. To z kolei jest odbierane pozytywnie przez ucho, jako pełniejszy, bardziej wysycony dźwięk. Nie ma to jednak nic wspólnego z wiernością hi-fi, prawdą, ani deklarowanymi parametrami producenta. Tu paradoksalnie można się nawet naciąć na pretensje, że wcześniej brzmiał lepiej. Tranzystory w tej sekcji też są często do wymiany.

Sekcja wyjścia. Sprawna, oryginalna. Tutaj są dwie pary na wyjściu, pracujące równoległe. Dla laików – równolegle są po to, by rozłożyć obciążenie i straty ciepła na oba względnie równomiernie. Niestety w obu gałęziach spory rozrzut. Jeden z pary zdegradowany mocno poniżej dopuszczalnych parametrów. Tranzystory końcowe z tamtych lat nie posiadają żadnych magicznych właściwości i można je zastąpić z bieżącej produkcji, często nawet z korzyścią dla układu. Są rzadkie wyjątki nastręczające problemy. Osobny temat. No chyba, że ktoś sięgnie po zasoby z ruskiego telewizora.

Rezystory nastawne, podkówki, peerki…jak kto woli. Zamiast 100k – 72k. Kondensatory z za dużą upływnością. Pomiary starych kondów na mierniczku od Chińczyka czy multimetrze można sobie wsadzić, a jest to powszechna praktyka legitymizująca „sprawność”. I żeby było jasne – nie ma na tej planecie producenta kondensatorów elektrolitycznych dającego gwarancję na tyle lat. Nie, nie tylko dla świętego spokoju. Wyobraź sobie mały pojemnik w kształcie walca, który musi być szczelny, a tym uszczelnieniem jest gumka na jednej z podstaw. Ciśnienie wewnątrz i na zewnątrz ulega zmianie, temperatura też. Na ile dasz gwarancję?

Chcesz tanio, chcesz rzęcha – Twoja sprawa, ale nie wciskaj innym ciemnoty. Osobną kwestią jest prawdopodobieństwo, iż to wszystko w końcu pierdolnie, rośnie lawinowo. A tam nie ma nawet przekaźnika zabezpieczającego na wyjściu. No to raz, dwa, trzy… Co się pierwsze się spali? Głośnik, czy bezpiecznik? Emocjom nie było końca.

Bym zapomniał. Przekaźnik od zasilania też z reguły wypalony. Na koniec garść fotek „w trakcie”, „po” i cytat.

„…when the ol’ shit barometer rises and you’ll feel it too. Your ears will implode from the shit pressure. You were warned, Bubs. But you picked the wrong side. Beware, my friend. Shit winds are coming”. Jim Lahey

Darek Opublikowane przez:

Bądź pierwszą osobą, która zostawi swój komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *